Thursday, February 19, 2009

Dobroczyńca i beneficjent. Amerykańskie wsparcie finansowe dla Izraela.

Dobroczyńca i beneficjent. Amerykańskie wsparcie finansowe dla Izraela.
"Stany Zjednoczone zapewniły Izraelowi, oprócz politycznego i militarnego wsparcia, także hojną i szczodrą pomoc w sferze gospodarczej. Z pomocą Ameryki Izrael stał się silnym i nowoczesnym państwem. Wiem, że mówię w imieniu każdego mieszkańca Izraela i każdego Żyda na świecie, kiedy mówię 'Dziękuję wam Amerykanie'", "Jesteśmy więcej niż wdzięczni" - mówili w połowie lat 90. izraelscy premierzy Beniamin Netanyahu i Ichak Rabin, występujący na połączonej sesji Kongresu.

Kontynuując recenzowanie książki Stephena Walta i Johna Mearsheimera "The Israel Lobby and US Foreign Policy", zajmę się dzisiaj kwestią wsparcia gospodarczego i wojskowego, udzielanego Izraelowi przez Stany Zjednoczone. A jest to wsparcie na niespotykaną skalę w sytuacji, gdy mamy do czynienia z państwem zamożnym i nowoczesnym. Izraelskie PKB wyniosło w 2007 roku 162 miliardy dolarów, a sąsiedniego Egiptu 128 miliardów. Pamiętajmy jednak o stosunku ludnościowym, który przedstawia się następująco: Izrael zamieszkuje nieco ponad 7 milionów osób, a populacja Egiptu sięga prawie 82 milionów

Różnica w PKB per capita (wg parytetu siły nabywczej - PPP) jest przygniatająca: 26,600 dolarów do 5000 dolarów na korzyść Izraela. Dochody budżetu Izraela to ponad 53 miliardy dolarów, Egiptu zaś ledwie 35 miliardów. Porównania z Syrią, Libanem czy Jordanią nie mają sensu. Ewentualnie w grę wchodziłby Iran, z PKB wynoszącym 294 miliardy dolarów i dochodami budżetowymi rzędu 104 miliardów, ale Iran to jeden z największych eksporterów ropy naftowej (zyski z jej eksportu stanowią do 85 procent budżetu państwa), zamieszkany przez ponad 65 milionów osób. Warto też pamiętać, że w Iranie panuje ok. 30-procentowe bezrobocie a także mniej więcej taka sama inflacja. Teheran musi poradzić sobie z 900 tysiącami młodych ludzi wkraczających co roku na rynek pracy. Nie pomagają w tym dotkliwe sankcje ekonomiczne.

Spójrzmy więc, jakiej wysokości wsparcie finansowe Izrael otrzymuje od Stanów Zjednoczonych:


W latach 1962-2008 Izrael otrzymał ponad 100 miliardów dolarów bezpośredniej pomocy od Stanów Zjednoczonych. Z tego ok. 67 miliardów to pomoc wojskowa, a 34 miliardy stanowiło wsparcie gospodarcze. W ostatnich kilku latach wysokość pomocy finansowej dla Izraela spadała i wynosi obecnie ok. 2,5 miliarda dolarów rocznie, z czego 2,2 miliarda stanowi pomoc wojskowa. Dla porównania, Egipt - drugi bliski sojusznik Ameryki w regionie - w tym samym okresie otrzymał ok. 67 miliardów dolarów, ale blisko 30 miliardów stanowiła pomoc gospodarcza. Oczywiście, można powiedzieć, że Egipt do momentu podpisania traktatu pokojowego z Izraelem był klientem ZSRR i znaczącą pomoc finansową od Ameryki otrzymywał dwie dekady krócej, ale byłaby to tylko półprawda.

Dane rządowej U.S. Agency for International Development (USAID) zawierają wyłącznie pomoc bezpośrednią. Pomijają pozostałe rodzaje wsparcia finansowego, które Izrael (i inne państwa, choć w dużo mniejszym zakresie) otrzymuje. W statystykach USAID nie ma m.in. preferencyjnych kredytów, które Stany Zjednoczone Ameryki udzielają Izraelowi. Bardzo korzystne oprocentowanie sprawia, że Izrael może zaoszczędzić setki milionów dolarów na odsetkach. Co więcej, Stany Zjednoczone, aby pożyczyć Izraelowi, same muszą pożyczyć - oczywiście na warunkach normalnych. Oznacza to, że amerykański podatnik traci dwa razy: najpierw musi pożyczyć na warunkach rynkowych, a następnie przekazuje pożyczone pieniądze dalej, na gorszy procent.

Jak podają w swojej książce Walt i Mearsheimer, bezpośrednia pomoc dla Izraela stanowi 1/6 ogółu takiej pomocy udzielanej przez Stany Zjednoczone. Amerykańskie wsparcie to także 2 procent izraelskiego produktu krajowego brutto (PKB). W przeliczeniu na osobę, pomoc dla Izraela wynosi ponad 500 dolarów na głowę - w przypadku Egiptu jest to raptem 20 dolarów, a w przypadku Haiti 27 dolarów. Izrael otrzymuje także dodatkowe fundusze przyznawane okazjonalnie przez Kongres. W ten sposób Izrael wzbogacił się o 1,2 miliarda dolarów, które miało wesprzeć implementację porozumienia z Wye z 1998 roku (w myśl którego Izrael wycofałby się z niewielkiej części Zachodniego Brzegu Jordanu) oraz o 1 miliard dolarów z "okazji" ataku USA na Irak (przygotowania do wojny z Irakiem) w 2003 roku. Nie mówiąc o 10 miliardach otrzymanych na początku lat 90. ubiegłego stulecia na sfinansowanie przesiedlenia tysięcy Żydów z obszaru byłego ZSRR.

Pomijając możliwość otrzymywania najnowocześniejszego amerykańskiego uzbrojenia po dobrej cenie, należy zwrócić uwagę na ciekawy wyjątek od reguły, dzięki któremu Izrael może wydawać co czwartego dolara otrzymanego od Waszyngtonu na wspieranie własnego przemysłu zbrojeniowego. Amerykanie wspierają finansowo także konkretne projekty, m.in. rozwój systemu antyrakietowego Arrow. W efekcie amerykańskiego wsparcia, relatywnie niewielki Izrael posiada prężny i nowoczesny przemysł zbrojeniowy. W roku 2004 Izrael był ósmym eksporterem broni na świecie, sprzedając więcej niż Szwecja i Włochy razem wzięte. Rok 2004 był wyjątkowy w tym zakresie, a eksport Izraela rekordowy. W żadnym z kilku wcześniejszych i następnych lat nie zbliżył się on do poziomu pół miliarda dolarów.

Kolejną ciekawostką jest fakt, iż Izrael jako jedyne państwo otrzymujące wsparcie z USAID nie musi rozliczać się z tego, na co przeznaczył pieniądze. Pozostałe kraje otrzymują fundusze na konkretne projekty, a Izrael dostaje pieniądze bezpośrednio do budżetu. W związku z tym nie wiadomo, na co przeznaczane są dolary amerykańskiego podatnika i czy nie wydaje się ich na projekty, które stoją w otwartej sprzeczności z amerykańskimi interesami - jak zauważają Walt i Mearsheimer, np. na rozbudowę osiedli i osadnictwo na Terytoriach Okupowanych na Zachodnim Brzegu.

Wracając na koniec do uzbrojenia i pomocy wojskowej, Stany Zjednoczone składują ogromne ilości uzbrojenia w Izraelu, które mogłoby zostać wykorzystane w sytuacji kryzysowej. W 2006 roku Kongres zagłosował za zwiększeniem ilości składowanej broni z 100 do 400 milionów dolarów w roku 2008. Umowy dotyczące składów pozwalają na korzystanie z zapasów także przez wojsko izraelskie, gdyby zaszła taka konieczność. Oznacza to, że Amerykanie w sytuacji kryzysu mogliby mieć problem z wykorzystaniem własnego uzbrojenia. Taka sytuacja najpewniej miała miejsce w lipcu 2006 roku, kiedy Izrael prowadził wojnę z Hezbollahem polegającą na niszczeniu infrastruktury Libanu i karaniu cywilnej populacji za istnienie Partii Boga.

Izrael ma także dostęp do wielu materiałów wywiadowczych zdobywanych i przetwarzanych przez rozmaite amerykańskie służby. Bez wątpienia Izrael ma dostęp większy od chociażby Wielkiej Brytanii, najbliższego sojusznika Waszyngtonu w wojnie z terrorem. Stany Zjednoczone nie pisnęły nawet słowem, kiedy Izrael pracował nad własną bombą jądrową i nie naciska na Państwo Żydowskie ani w tej kwestii, ani w kwestii broni biologicznej i chemicznej, którą Izrael posiada. Nie trzeba wspominać, że hipokryzja Ameryki w tej materii ma ogromny negatywny wpływ na wysiłki Stanów Zjednoczonych w staraniach o ograniczenie proliferacji broni masowej zagłady (WMD).

Finansowe wsparcie Izraela jest w dużej mierze niezależne od działań podejmowanych przez rząd tego państwa. Nawet jeśli są one sprzeczne z interesami Waszyngtonu, groźby wstrzymania (nie mówiąc o redukcji czy odcięciu) strumienia pieniędzy jest niewielka i do gróźb amerykańscy prezydenci uciekali się nader rzadko. W ostatniej dekadzie XX w. i obecnie pomoc amerykańska jest w zasadzie bezwarunkowa.

Czy zamożne państwo, jakim Izrael bez wątpienia jest, powinien otrzymywać tak dużą pomoc finansową? Czy jest po temu jakiekolwiek uzasadnienie ekonomiczne bądź militarne? Ekonomicznego znaczenia nie ma, gdyż Izrael posiada prężną gospodarkę, opartą w dużej mierze na nowoczesnych technologiach. Wojskowego znaczenia również nie ma, ponieważ przewaga sił zbrojnych Izraela nad sąsiadami, nawet gdyby połączyli siły (co jest dziś praktycznie niemożliwe) jest przygniatająca. Izrael posiada zarówno świetnie wyszkolonych żołnierzy, jak i bardzo nowoczesny i sprawdzony w boju sprzęt. Wielokrotnie udowadniał w przeszłości, że potrafi zetrzeć w proch przeciwnika. Dziś Izrael jest bezpieczniejszy niż w latach 50. czy 70. i nikt przy zdrowych zmysłach nie próbowałby pokonać go na polu bitwy.

Co innego walka z partyzantami czy grupami paramilitarnymi pokroju Hezbollahu czy Hamasu. Jednak po co wspierać ponad 4 miliardami dolarów pomocy wojskowej rocznie jedną z najlepiej wyszkolonych i uzbrojonych armii na świecie, jeśli jej przeciwnikiem jest grupa brodaczy z kałasznikowami, granatnikami oraz rakietami (m.in. katiuszami)? Każdy chciałby mieć takiego Świętego Mikołaja, który rok w rok przynosiłby worek pieniędzy (w większości bonów na zakupy u amerykańskich producentów) na nowe zabawki (helikoptery, inteligentne bomby etc.). Izrael mógłby bez większego problemu kupować uzbrojenie za własne pieniądze, zapewne na bardzo preferencyjnych warunkach (jako bliski sojusznik Ameryki).

Wsparcie finansowe (militarne i gospodarcze) to jednak nie wszystko. Ameryka zapewnia Izraelowi potężne wsparcie polityczno-dyplomatyczne. Nie wszędzie jest to zgodne z interesami Ameryki. Następny wpis poświęcę w głównej mierze właśnie tej kwestii.

Piotr Wołejko


Izraelskie lobby a polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych - wstęp

"Zasadniczo nowocześniejsza wersja Protokołów Mędrców Syjonu", "Czytanie wersji wydarzeń [Walta i Mearsheimera] jest jak wkraczanie w inny świat", "Podobnie jak wielu pro-arabskich propagandzistów dzisiaj, Walt i Mearsheimer często odwołują się do moich książek, często cytując bezpośrednio z nich, szukając potwierdzenia swoich argumentów. Jednak ich praca to parodia historii, którą studiowałem i o której pisałem przez ostatnie dwie dekady. Ich praca jest podziurawioną tandetą i hańbiącym fałszem".

Trzy komentarze, autorstwa Daniela Pragera, Jamesa Woolseya oraz Benny'ego Morrisa, odnoszące się do książki "The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy" (Izraelskie lobby a polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych) wybrałem, aby pokazać stosunek członków niniejszego lobby do tej wybitnej książki oraz jej autorów. Przeciwko Stephenowi Waltowi oraz Johnowi Mearsheimerowi wytaczano najcięższe działa, mieszając z błotem ich oraz ich dzieło. Lawina oskarżeń o antysemityzm a także porównania do neonazistów, stały się dla autorów "The Israel Lobby" codziennością.

Nie było to dla Walta i Mearsheimera zaskoczeniem, gdyż opisali oni mechanizm stosowany przez lobby, gdy ktoś próbuje zmącić pieczołowicie pielęgnowany obraz Izraela oraz związków Izraela ze Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza wspólnoty dotyczącej polityki zagranicznej. Gromienie podważających bądź pytających o tą wspólnotę interesów oskarżeniami o antysemityzm nie jest niczym nowym, a także nie ma żadnych granic. Całkiem niedawno antysemitą stał się ex-prezydent Ameryki Jimmy Carter, kiedy "nieopatrznie" wydał książkę pod tytułem "Palestine: Peace Not Apartheid" (Palestyna: Pokój, nie apartheid).

Książki Cartera jeszcze nie czytałem (wkrótce nadrobię zaległości), ale już po tytule można domyślić się, jaka jest jej wymowa. Porównanie działań rządu izraelskiego do polityki apartheidu jest wymowne i musiało rozsierdzić lobby niemiłosiernie. Jakże to, Izrael stosuje apartheid? Skandal, hańba, wariactwo, antysemici itd. Tymczasem wystarczy spojrzeć na codzienne życie mieszkańców Strefy Gazy czy Zachodniego Brzegu Jordanu, aby dostrzec apartheid w czystej w postaci (a może nawet apartheid 2.0, czyli unowocześniony i skuteczniejszy). Pomijając kwestię blokady Strefy Gazy, która oznacza dla ponad miliona mieszkańców tego niewielkiego skrawka ziemi ubóstwo i nędzę, spójrzmy na (wydawałoby się banalną) kwestię swobody przemieszczenia się na Zachodnim Brzegu. Dla Palestyńczyków to prawie niemożliwe, gdyż Izrael rozstawił setki posterunków i blokad drogowych, które uniemożliwiają bądź utrudniają komunikację. [Pomijam także kwestię współpracy izraelskich służb ze służbami południowoafrykańskimi w okresie apartheidu.]

Izrael buduje także tzw. barierę bezpieczeństwa, która jest jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego, co stwierdził w 2003 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w swojej opinii doradczej, na żądanie Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Trybunał wezwał Izrael do zaprzestania budowy bariery bezpieczeństwa na Terytoriach Okupowanych, w tym w i wokół Wschodniej Jerozolimy. Jak dobrze wiemy, budowa nie tylko nie została przerwana, ale była i jest kontynuowana.

Wracając do książki, autorzy stworzyli ją na bazie artykułu o izraelskim lobby, który mieli napisać dla uznanego pisma Atlantic Monthly. Tworzenie tekstu pochłonęło sporo czasu, gdyż prace zaczęły się jeszcze w 2002 roku, a dopiero w styczniu 2005 roku Walt i Mearsheimer oddali (po korektach i uwzględnieniu uwag redakcji) go do druku. Po kilku tygodniach dowiedzieli się, że Atlantic Monthly nie jest już zainteresowane publikacją tekstu. Znając jego wymowę oraz biorąc pod uwagę długość, zrezygnowali z ubiegania się o możliwość druku w innych pismach bądź periodykach, zajmując się innymi tematami i projektami.

Dopiero w październiku 2005 roku pojawiła się szansa na publikację tekstu. Po rewizji i uaktualnieniu pojawił się on w marcu 2006 roku na łamach London Review of Books. Esej wywołał prawdziwy sztorm, coś więcej niż "10 w skali Beauforta", którego próbkę można znaleźć w pierwszym akapicie niniejszego wpisu. Walt i Mearsheimer rozbudowali swój tekst i w roku 2007 wydali książkę, którą postaram się zrecenzować, a także przedstawić szerzej na łamach bloga.

Odpowiemy sobie na wiele pytań, m.in.: Jak duża jest pomoc finansowa Stanów Zjednoczonych dla Izraela? Czy Izrael jest strategicznym atutem czy obciążeniem dla USA? Jakie przyczyny są podawane jako uzasadnienie dla wspierania Izraela? Czym właściwie jest "izraelskie lobby" i z czego się składa? Jak lobby wpływa na proces decyzyjny i jak zapewnia sobie dominację w dyskursie publicznym? Jaki wpływ ma lobby na amerykańską politykę wobec Palestyńczyków, wojny w Iraku, Syrii oraz Iranu? Na końcu pojawi się odpowiedź na pytanie, jak Stany Zjednoczone powinny traktować Izrael oraz jaką politykę wobec Bliskiego Wschodu powinien prowadzić Waszyngton?

Temat gorący, a kolejne wpisy poświęcone książce The Israel Lobby and U.S. Foreign Policy będą niczym iskry spadające na beczkę prochu. Z góry proszę o merytoryczną dyskusję i używanie argumentów na poziomie. Komentarze obraźliwe będą usuwane, a wpisy w stylu "W Pańskim tekście jest co najmniej 10 merytorycznych błędów, ale najśmieszniejszy jest ten powyżej" autorstwa Eliego Barbura będą spotykały się z oczywistą reakcją - to proszę wykazać te błędy i dyskutujmy. Barbur zamiast dyskusji wybrał ucieczkę i wycinanie moich komentarzy wzywających go (na jego blogu) do wymiany argumentów. Stąd, jeśli ktoś nie ma zamiaru dyskusji, niech nie fatyguje się i nie komentuje. Szkoda czasu.

Zapraszam na interesującą podróż w świat amerykańskiej polityki. Takiej prawdziwej, w której wykuwają się kierunki oraz ustawy, które pozwalają iść w określoną stronę. Jak to bowiem jest, że przedarty na pół Kongres, spierający się o niemal każdą sprawę, w kwestiach dla Izraela istotnych zachowuje szokującą wręcz jedność? Dlaczego kandydaci na prezydenta potrafią wylewać na siebie kubły pomyj i czepiać najdrobniejszych słówek, ale wszyscy jednomyślnie stają po stronie Izraela, prześcigając się w wyrażaniu solidarności z Izraelem? Na te i wiele innych pytań będę odpowiadać, posiłkując się książką Walta i Mearsheimera, w najbliższych wpisach.

Piotr Wołejko
Znowu plotki o ataku na Iran
Izrael pręży muskuły. Samoloty są wypolerowane, uzbrojone i gotowe do ataku na cele położone na terytorium Islamskiej Republiki Iranu. Na celowniku znajdują się oczywiście obiekty wykorzystywane w irańskim programie atomowym. Jak donoszą The Times of London oraz Jerusalem Post, opcja ataku bez udziału Stanów Zjednoczonych, a zapewne także i wbrew nim, jest rozważana.

Portal Debka, uważany za powiązany z izraelskim wywiadem, donosi, iż Ameryka gromadzi wokół Iranu oraz w regionie coraz większą potęgę militarną. W pobliżu Iranu znajdują się już trzy lotniskowce wraz z grupami bojowymi, grupa niszczycieli, cztery atomowe łodzie podwodne oraz ściągnięty z Morza Śródziemnego okręt USS Mount Whitney, który ma koordynować działania tak olbrzymiej armady. W tym samym czasie, o czym również informuje Debka, Irańczycy przeprowadzają potężne manewry swojej floty oraz lotnictwa. Sześciodniowe ćwiczenia mają pokazać, że Iran nie da się zastraszyć Stanom Zjednoczonym i Izraelowi.

Prezydent Bush opierał się (i nadal opiera) przed uderzeniem na Iran, mimo wielokrotnych wezwań płynących ze strony neokonserwatystów oraz izraelskiego lobby. Teraz, kiedy przejęcie władzy przez Obamę wydaje się bliskie, mogłoby się wydawać, że jest idealny moment na atak. Obama mówił w kampanii o dialogu, także z Iranem, na horyzoncie pojawiło się widmo nowego kursu. Kiedy jednak spojrzeć na najbliższych doradców Obamy ds. Bliskiego Wschodu, ze zdumieniem dochodzi się do wniosku, że są to ludzie bliźniaczo podobni do doradców Busha juniora.

Pisałem o tym w tekście pt. "Zmiana, Restauracja, Kontynuacja. Ameryka Obamy a Izrael". Pisze o tym także Robert Dreyfuss na internetowych łamach Asia Times. Zamiast zmiany stylu i treści polityk wobec Iranu, grozi nam kontynuacja nieskutecznej i przynoszącej skutki odwrotne od zamierzonych polityki grożenia Iranowi nalotami oraz zmianą reżimu. Wokół Obamy zgromadzili się neokoni i przyjaciele Izraela, których nie powstydziłby się George W. Bush.

Jeden z doradców, Dennis Ross, popełnił ostatnio tekst dla Newsweeka, w którym pisze: "Gdziekolwiek dziś nie spojrzymy na Bliskim Wschodzie, Iran zagraża interesom Stanów Zjednoczonych" oraz "Jeśli Iran teraz wszędzie pokazuje swą siłę, wyobraźmy sobie co się stanie, gdy zostanie potęgą atomową". Ross wzywa do zaostrzenia sankcji gospodarczych, zwłaszcza dotyczących sektora naftowego, głównego źródła dochodów. Oprócz kija Ross wzywa do zaoferowania atrakcyjnych marchewek politycznych i gospodarczych. Nie wskazuje jednak żadnych konkretów.

Ross jest konsultantem w Washington Institute for Near East Policy (WINEP), jednym z najbardziej wojowniczych i radykalnych think-tanków. Z WINEP współpracują takie osoby jak: Richard Perle, James Woolsey, Daniel Pipes, Joshua Muravchik. Łączy ich gorące popieranie inwazji Ameryki na Irak. WINEP zachęcał później administrację Busha do uderzenia na Syrię i wspiera militarne rozwiązanie kwestii irańskiej.

Kolega Rossa z WINEP, Patrick Clawson, przypomina o zagrożeniu Izraela ze strony Iranu w artykule w gazecie Forward. Mieszanka faktów, wyolbrzymień i interpretacji ma jednoznaczną wymowę - Iran stanowi dla Izraela śmiertelne zagrożenie. Zagraża także Stanom Zjednoczonym i ich interesom, m.in. poprzez przejęcie kontroli nad Cieśniną Ormuz i transportem ropy w tym akwenie. O ile krótkotrwale Iran mógłby skorzystać na ewentualnej blokadzie, windując ceny ropy, wyrządziłby większe szkody sobie, niż Ameryce. Iran zależy od eksportu ropy, a amerykańska rezerwa strategiczna zapewniłaby zaopatrzenie w niezbędny surowiec.

Trudno także spodziewać się pierwszego uderzenia ze strony Iranu. Jedna, dwie, pięć czy dziesięć irańskich głowic kontra ok. 200 głowic izraelskich oraz kilka tysięcy amerykańskich. Kto zaryzykuje atak, który ze 100-procentową pewnością zakończy się o wiele potężniejszą ripostą, która z Iranu zrobiłaby radioaktywną pustynię? Iran potrzebuje atomu do obrony, a może czuć się zagrożony, skoro z Waszyngtonu od lat płyną ostrzeżenia i pogróżki w stylu "zmiany reżimu" itp.

Z jednej strony Clawson słusznie zauważa, że nuklearny Iran może oznaczać efekt domina w postaci nuklearyzacji pozostałych państw regioniu, w szczególności Arabii Saudyjskiej, Egiptu i Turcji. Z drugiej strony zaś przejaskrawia w sposób skrajny, kiedy pisze o możliwym transferze technologii do Wenezueli Chaveza. Nawet jeśli taki transfer nastąpi, to w jaki sposób zagraża to Stanom Zjednoczonym? Mimo swej retoryki, Chavez sprzedaje ropę do Ameryki i zarabia na tym miliardy dolarów. Z wpływami Wenezueli Waszyngton może poradzić sobie, nawet gdyby Caracas weszło w posiadanie broni A.

Tytuł tekstu Clawsona jest wymowny: "Nie róbcie z Iranu sprawy Izraela". Jest to sprawa także Stanów Zjednoczonych i świata (z naciskiem na Amerykę). Słyszeliśmy to już wcześniej, kiedy neokoni i pro-izraelskie lobby demonizowało Irak Saddama Husajna, a następnie wzywało do zajęcia się reżimem Asada w Syrii.

Niedawno powstała także organizacja United Against Nuclear Iran (UANI), którą tworzą prominentni neokoni i pro-izraelscy lobbyści, w tym wielu bliskich współpracowników Obamy, jak Dennis Ross czy Richard Holbrooke, a także "bushowscy" neokoni, tacy jak były szef CIA James Woolsey. UANI grupuje zwolenników twardego kursu wobec Iranu i nie ma raczej wątpliwości, że jej wpływ na decyzje nowej administracji będzie duży.

Atak na Iran wymagałby od Izraela przelotu przez terytorium irackie, które kontrolują Amerykanie. Bez ich zgody na przelot nie ma raczej mowy o bombardowaniu irańskich obiektów nuklearnych. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że kiedy było trzeba, Izrael działał bez zgody albo wbrew stanowisku Ameryki czy jej interesom. Prężenie muskułów trwa.

Piotr Wołejko

USA: wenezuelskie referendum zgodne z demokratycznymi zasadamiAutor: czerwoneiczarne.Data: 18 luty, 2009

Ponieważ wśród społeczeństwa mnożą się wątpliwości, czy referendum w Wenezueli było demokratyczne, czy też nie, postanowiłem się rozejrzeć za jakimś autorytetem, który mógłby te wątpliwości rozwiać.

Za kimś, kto do tej pory był znany jako nieprzejednany wróg Chaveza, za kimś, kto wspierał zamach stanu przeciwko niemu w 2002 roku, za kimś kto marzy (a przynajmniej marzył), by Chavez zniknął z polityki na zawsze. Szukałem kogoś, kogo nie sposób byłoby posądzić o “te straszne lewackie sympatie”.

I co? No i nie musiałem szukać długo, bo, machając radośnie ręką na powitanie, na spotkanie wyszedł mi Departament Stanu USA w osobie rzecznika prasowego Gordona Duguida. I Gordon rzekł:

“Choć pojawiały się pewne niepokojące raporty dotyczące zastraszania przeciwników politycznych, to jednak w przeważającej części przebieg referendum był w pełni zgodny z demokratycznymi regułami”

Kolega Duguid stwierdził również, że referendum to “sprawa społeczeństwa Wenezuelskiego”, a także wyraził nadzieję, że:

Sunday, February 15, 2009

This is my Professor From China for Poland China Trade 2009 must see

This is my Professor From China for Poland China Trade 2009 must see

Alex Lech Bajan

RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993

sms: 703-485-6619
EMAIL: polonia@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com

New Centos BluQuartz Virtualization and Cluster Web Servers

Sunday, February 8, 2009

Radykalizacja Izraela od śmierci Yitzaka Rabina by Professor Pogonowski

Radykalizacja Izraela od śmierci Yitzaka Rabina by Professor Pogonowski


Nastąpiła wyraźna radykalizacji Izraela od śmierci premiera Yitzak‘a Rabin’a, który był zamordowany strzałem w plecy, w listopadzie 1995 przez radykalnego syjonistę Yigal’a Amir’a. Wówczas dwie trzecie obywateli Izraela popierało zawarcie pokoju z Arabami i powrót do granic z 1967 roku, mimo mylnych sloganów, że Żydzi byli zmuszeni do „płacenia ziemią za pokój,” kiedy chodziło o ewakuacją przez Izrael nielegalnie okupowanych terenów palestyńskich.

Obecnie atmosfera zmienia się tak dalece, że turecki premier Recept Tayyip Erdogan, głowa rządu państwa zaprzyjaźnionego z Izraelem, powiedział 31 stycznia, 2009, że „Palestyna jest więzieniem pod gołym niebem.” Ludobójstwo ponad 1300 arabskich mieszkańców terenów Gazy przez wojska Izraela zaogniło atmosferę przed wyborami 10tego lutego, 2009, kiedy wyborcy izraelscy wybiorą nowy parlament oraz nowego premiera.

Premierem może zostać radykalny syjonista i zwolennik ataku na Iran, Bnjamin Netanyahu z partii Likud pochodzącej z żydowskiego ruchu faszystowskiego, Bejtaru, w przed-wojennej Polsce. Partia ta może wygrać 35 głosów w 120 osobowym Knessecie. Jak wiadomo Netanyahu był przeciwnikiem zakończenia okupacji terenu Gazy, która już wówczas była przez dysydentów izraelskich przyrównywana do więzienia amerykańskiego na wyspie Alcatraz, po 38 latach okupacji izraelskiej.

Netanyahu zaleca bezlitosne wytępienie zwolenników palestyńskiej partii niepodległościowej Hamas’u na terenie Gazy. Ironią losu jest, że wielu historyków nazywa Hamas „dzieckiem Izraela,” ponieważ rząd izraelski zorganizował religijną partię Hamas jako przeciw-wagę partii Fatah, dowodzonej wówczas przez Arafat’a. Hamas pod dowództwem Szejkh’a Ahmed’a Yassin’a miał regularny kontakt z rządem Izraela w latach 1970tych i 1980tych by w końcu zginąć z rąk służb Izraela.

Rząd Izraela nie pozwala na udział w nadchodzących wyborach Arabów, obywateli Izraela, których jest półtora miliona, wśród siedmiu milionów obywateli Izraela. Dotąd mieli oni trzy miejsca w Knessecie, ale obecnie są oskarżeni o sympatyzowanie z terrorystami. Naturalnie zakaz udziału Arabów w wyborach izraelskich kompromituje demokracją izraelską, ale radykalni syjoniści powiązani z lobby Izraela w USA, nie przejmują się tymi oskarżeniami, podczas gdy Arabowie izraelscy złożyli prawdopodobnie bezskuteczną skargę w Sądzie Najwyższym Izraela.

Turcja, według Associated Press, zwróciła się do rządu prezydenta Obamy o nową definicją terroru i organizacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie, w celu uzyskania nowej podstawy polityki USA na Bliskim Wschodzie w czasie wizyty przedstawiciela USA, b. Senatora George’a Mitchell’a, syna kobiety libańskiego pochodzenia, który wykazał się jako skuteczny rozjemca w Irlandii.

Turcja zwraca uwagę, że od początku rząd Izraela był pod dowództwem ludzi znanych z aktów terroru, włącznie z mordem komisarza ONZ Folke Bernardotte. Obecnie pod wpływem lobby Izraela, USA uważa Hamas i Hizbullah jako organizacje terrorystyczne, które mają własne siły zbrojne. Hamas wygrało wybory na terenie Gazy w 2007 roku i jest tam do dziś przy władzy. Natomiast Hisbullah jest legalną partią polityczną w Libanie. Według prawa międzynarodowego obie te organizacje mają prawo bronić się według konwencji genewskich z 1949 roku.

Jako świeckie państwo muzułmańskie i członek NATO ubiegający się o członkostwo w Unii Europejskiej, Turcja pośredniczy między Hamas’em i Hizbullah a innymi członkami NATO. W czasie ataku Izraela na tereny Gazy, 27 grudnia 2008, w ostatnich dniach kadencji usłużnego wobec syjonistów prezydenta Bush’a, Turcja prowadziła pertraktacje na rzecz pogodzenia Izraela z Syrią. Atak Izraela na tereny Gazy Turcy poczytali jako zniewagę pod ich adresem i dalsze zagrożenie pokoju na Bliskim Wschodzie przez rząd izraelski.

Przedstawiciel Iranu w Davos, Manouchechr Mottami powiedział, że cały region Zatoki Perskiej jest skłonny współpracować z rządem prezydenta Obamy, jeżeli rząd ten zaprzestanie polityki konfrontacji, inspirowanych przez Izrael, to osiągnie on szybkie rozwiązanie przeciągających się kontrowersji przeciwko Iranowi w sprawie broni nuklearnych. Teheran nie wie czy zmiany w polityce USA będą poważnymi zmianami strategicznymi czy tylko taktycznymi.

Radykalizacji polityki Izraela od śmierci premiera Yitzak‘a Rabin’a jest ewidentna. Wojna przeciw Irakowi jest najdłuższą wojną w historii USA. Propagowana pod hasłem „wolność Iraku” była uzasadniana przez lobby Izraela oskarżeniem, że „Irak zagraża istnieniu Izraela.” W rzeczywistości wojna ta była prowadzona dla dobra Izraela, według prezesa komisji 9/11 profesora Zelikowa. Obecnie atak na Iran jest znowu uzasadniany hasłem, że „Iran zagraża egzystencji Izraela.” Miejmy nadzieję, że prezydent Obama nie postąpi tak jak jego poprzednik.

Professor Iwo Cyprian Pogonowski

Born Sept. 3, 1921
Lwów, Poland

in Dec 1939 left Warsaw. Dec 30, 1939 arrested by Ukrainians serving the Gestapo in Dukla, then transferred to Barwinek, Krosno, Jaslo, Tarnów, Oswiecim, arrived in Oranienburg-Sachsenhausen on Aug. 10, 1940.

April 19, 1945 started on the Death March of Brandenburg from Sachsenhausen; escaped gunfire of SS-guards and arrived to Schwerin and freedom on May 2, 1945.

September 1945 arrived in Brussels, Belgium; obtained admission as a regular student at the Catholic University: Institute Superieur de Commerce, St. Ignace in Antwerp.

in 1954 graduated in Civil Engineering at the top of his class. Was invited to join honorary societies: Tau Beta Pi (general engineering honorary society), Phi Kappa Phi (academic honorary society equivalent to Phi Beta Kappa), Pi Mu (mechanical engineering honorary society), and Chi Epsilon (civil engineering honorary society). Taught descriptive geometry at the University of Tennessee;

in 1955 graduated with M.S. degree in Industrial Engineering.

in 1955 started working for Shell Oil Company in New Orleans. After one year of managerial training was assigned to design of marine structures for drilling and production of petroleum.

in 1960 started working for Texaco Research and Development in Houston, Texas as a Project Engineer. Authored total of 50 American and foreign patents on marine structures for the petroleum industry;
wrote an article: The Rise and Fall of the Polish Commonwealth - A Quest for a Representative Government in Central and Eastern Europe in the 14th to 18th Centuries. Started to work on a Tabular History of Poland.

in 1972 moved to Blacksburg, Virginia. During the following years worked as Consulting Engineer for Texaco, also taught in Virginia Polytechnic Institute and State University as Adjunct Professor in the College of Civil Engineering teaching courses on marine structures of the petroleum industry. Designed and supervised the construction of a hill top home for his family, also bought 500 acre ranch (near Thomas Jefferson National Forest) where he restored 200 years old mill house on a mountain stream.

in 1978 prepared Polish-English, English-Polish Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. The dictionary included a Tabular History of Poland, Polish Language, People, and Culture as well as Pogonowski's phonetic symbols for phonetic transcriptions in English and Polish at each dictionary entry; the phonetic explanations were illustrated with cross-sections of speech (organs used to pronounce the sounds unfamiliar to the users). It was the first dictionary with phonetic transcription at each Polish entry for use by English speakers

in 1981 prepared Practical Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.

in 1983 prepared Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Wrote an analysis of Michael Ch ci ski's Poland, Communism, Nationalism, Anti-Semitism. Also selected crucial quotations from Norman Davies' God's Playground - A History of Poland on the subject of the Polish indigenous democratic process.

in 1985 prepared Polish-English Standard Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc. Also prepared a revised and expanded edition of the Concise Polish-English Dictionary with complete phonetics, also published by Hippocrene Books Inc.

in 1987 prepared Poland: A Historical Atlas on Polish History and Prehistory including 200 maps and graphs as well as Chronology of Poland's Constitutional and Political Development, and the Evolution of Polish Identity - The Milestones. An introductory chapter was entitled Poland the Middle Ground. Aloysius A. Mazewski President of Polish-American Congress wrote an introduction. The Atlas was published by Hippocrene Books Inc. and later by Dorset Press of the Barnes and Noble Co. Inc. which sends some 30 million catalogues to American homes including color reproduction of book covers. Thus, many Americans were exposed to the cover of Pogonowski's Atlas showing the range of borders of Poland during the history - many found out for the firsttime that Poland was an important power in the past. Total of about 30,000 atlases were printed so far.

In 1988 the publication of Poland: A Historical Atlas resulted in a number of invitations extended by several Polonian organizations to Iwo Pogonowski to present Television Programs on Polish History. Pogonowski responded and produced over two year period 220 half-hour video programs in his studio at home (and at his own expense.) These programs formed a serial entitled: Poland, A History of One Thousand Years. Total of over 1000 broadcasts of these programs were transmitted by cable television in Chicago, Detroit-Hamtramck, Cleveland, and Blacksburg.

in 1990-1991 translated from the Russian the Catechism of a Revolutionary of 1869 in which crime has been treated as a normal part of the revolutionary program. Started preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation showing how the USSR became a prototype of modern totalitarian state, how this prototype was adapted in Germany by the Nazis.

in 1991 prepared Polish Phrasebook, Polish Conversations for Americans including picture code for gender and familiarity, published by Hippocrene Books Inc.

in 1991 prepared English Conversations for Poles with Concise Dictionary published by Hippocrene Books Inc. By then a total of over 100,000 Polish-English, English-Polish Dictionaries written by Pogonowski were sold in the United States and abroad.

in 1992 prepared a Dictionary of Polish, Latin, Hebrew, and Yiddish Terms used in Contacts between Poles and Jews. It was prepared for the history of Jews in Poland as well as 115 maps and graphs and 172 illustrations, paintings, drawings, and documents, etc. of Jewish life in Poland. This material was accompanied by proper annotations.

in 1993 prepared Jews in Poland, Rise of the Jews as a Nation from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel, published by Hippocrene Books Inc. in 3000 copies. Foreword was written by Richard Pipes, professor of history at Harvard University, and Pogonowski's school mate in the Keczmar school in Warsaw. Part I included: a Synopsis of 1000 Year History of Jews in Poland; the 1264 Statute of Jewish Liberties in Poland in Latin and English translation; Jewish Autonomy in Poland 1264-1795; German Annihilation of the Jews. In appendixes are documents and illustrations. An Atlas is in the Part III. It is divided as follows: Early Jewish Settlements 966-1264; The Crucial 500 Years, 1264-1795; Competition (between Poles and Jews) Under Foreign Rule, 1795-1918; The Last Blossoming of Jewish Culture in Poland, 1918-1939; German Genocide of the Jews, 1940-1944; Jewish Escape from Europe 1945-1947 - The End of European (Polish) Phase of Jewish History (when most of world's Jewry lived in Europe). Pogonowski began to write a new book starting with the Chronology of the Martyrdom of Polish Intelligentsia during World War II and the Stalinist Terror; the book in preparation was entitled Killing the Best and the Brightest.

in 1995 prepared Dictionary of Polish Business, Legal and Associated Terms for use with the new edition of the Practical Polish-English, English-Polish Dictionary and later to be published as a separate book.

in 1996 Pogonowski's Poland: A Historical Atlas; was translated into Polish; some 130 of the original 200 maps printed in color; the Chronology of Poland was also translated into Polish. The Atlas was published by Wydawnictwo Suszczy ski I Baran in Kraków in 3000 copies; additional publications are expected. Prepared Polish-English, Eglish-Polish Compact Dictionary with complete phonetics, published by Hippocrene Books Inc.

in 1997 finished preparation of the Unabridged Polish-English Dictionary with complete phonetics including over 200,000 entries, in three volumes on total of 4000 pages; it is published by Hippocrene Books Inc; the Polish title is: Uniwesalny S ownik Polsko-Angielski. Besides years of work Pogonowski spent over $50,000 on computers, computer services, typing, and proof reading in order to make the 4000 page dictionary camera ready; assisted in the preparation of second edition of Jews in Poland, Rise of the Jews from Congressus Judaicus in Poland to the Knesset in Israel published in fall of 1997. Prepared computer programs for English-Polish Dictionary to serve as a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary printed by the end of May 1997.

in 1998 Pogonowski organized preparation of CD ROM for the Unabridged Polish-English Dictionary, Practical English-Polish Dictionary, Polish Phrasebook for Tourists and Travelers to Poland, all published earlier by Iwo C. Pogonowski. The Phrasebook includes 280 minutes of bilingual audio read by actors. Started preparation for a new edition of Poland: A Historical Atlas. New Appendices are being prepared on such subjects as: Polish contribution to Allied's wartime intelligence: the breaking of the Enigma Codes, Pune Munde rocket production; Poland's contribution to the international law since 1415; Poland's early development of rocket technology such as Polish Rocketry Handbook published in 1650 in which Poles introduced for the first time into the world's literature concepts of multiple warheads, multistage rockets, new controls in rocket flight, etc. Poland's Chronology is being enlarged to reflect the mechanisms of subjugation of Polish people by the Soviet terror apparatus. Continued preparation of the Killing the Best and the Brightest: A Chronology of the USSR-German Attempt to Behead the Polish Nation, including the 1992 revelations from Soviet archives as well as the current research in Poland. Continued preparation of two-volume English Polish Dictionary, a companion to the Unabridged Polish-English Dictionary published in 1997. Reviewed Upiorna Dekada by J. T. Gross.

in 1999 Pogonowski continued writing Poland - An Illustrated History and preparing for it 21 maps and diagrams and 89 illustrations.

in 2000 Pogonowski prepared, in a camera ready form, Poland - An Illustrated History; it was published by Hippocrene Books Inc. NY 2000 and recommended by Dr. Zbigniew Brzezinski, National Security Advisor under President Carter, as "An important contribution to the better understanding of Polish history, which demonstrates in a vivid fashion the historical vicissitudes of that major European nation."

Sunday, January 18, 2009

Poslka Rosja American Unia Obama Dr hab. Mieczyslaw Ryba

Poslka Rosja American Unia Obama Dr hab. Mieczyslaw Ryba


Światowy ład w wizji amerykańskich Demokratów

Dr hab. Mieczysław Ryba

Zbigniew Brzeziński, amerykański politolog, były doradca prezydenta Cartera, stara się pokazać główne wyzwania amerykańskiej polityki zagranicznej po objęciu prezydentury przez Baracka Obamę. Słowa Brzezińskiego mają wyjątkowe znaczenie z tego powodu, że od lat był on związany z Partią Demokratyczną i wywierał znaczny wpływ na kierunki amerykańskiej polityki lansowanej przez ten obóz polityczny. Dziś Brzeziński postuluje powrót USA do sposobu uprawiania polityki z czasów prezydentury Billa Clintona. Co to oznacza dla świata i dla Polski?

Wprawdzie Brzeziński gani Francję i Niemcy za ich postawę w czasie wojny irackiej, jednakże postuluje potrzebę ponownego porozumienia. Apeluje o "przywrócenie poczucia wspólnego celu Ameryki i Europy (a konkretniej USA i Unii Europejskiej), a także wspólnego celu państw zrzeszonych w NATO". Brzeziński nie pozostawia złudzeń, co rozumie pod pojęciem "Unia Europejska". Oczywiście nie chodzi mu o wejście w jakiś większy związek z państwami mniejszymi, lecz dużymi, tymi, które budują współczesne superpaństwo europejskie. Twierdzi wręcz, że brak pełnej instytucjonalnej jedności europejskiej może utrudniać Amerykanom rzeczowy dialog transatlantycki. Można by zatem wnioskować, iż Stany Zjednoczone pod nowym kierownictwem chciałyby po prostu wesprzeć ideę przyspieszonej europejskiej integracji, zmierzającej do ujednolicenia polityki zagranicznej. Dodajmy, że w tym właśnie kierunku idzie traktat lizboński. Wielu komentatorów zauważyło, że referendum irlandzkie m.in. dlatego zakończyło się klęską europejskich federalistów, iż w sposób nieformalny eurosceptyków wsparły środowiska amerykańskie. Jasna deklaracja poparcia przez Waszyngton budowy superpaństwa w Europie z pewnością ułatwiłaby unioentuzjastom realizację ich centralistycznych celów. Brzeziński w wywiadzie dla "Wprost" (4-11.01.2009) mówi, że na chwilę obecną chodzi o dialog między USA a trzema europejskimi państwami: Wielką Brytanią, Niemcami oraz Francją. O ile Wielka Brytania jest niejako tradycyjnie reprezentantką interesów Ameryki w Europie, o tyle Francja i Niemcy są głównymi motorami napędowymi europejskiej integracji, które miałyby przejąć realne rządy w nowo powstającym sfederowanym państwie europejskim. Brzeziński oczekuje, iż kraje te zbudują wspólną politykę zagraniczną. Czytamy: "Kiedy już europejska triada ustali wspólny cel strategiczny, Ameryka będzie słuchać. A Stany Zjednoczone wraz z Unią Europejską, wytwarzając w sumie ponad połowę światowego PKB, będą dysponowały olbrzymią potęgą, pozwalającą wpływać na sytuację na świecie w sposób odpowiedzialny i wywoływać pozytywne zmiany". Taki układ miałby być podstawą do "globalnego zarządzania". Oczywiście owo globalne zarządzanie wymaga uczestnictwa przynajmniej jeszcze kilku światowych graczy w Eurazji, tj. Chin, Rosji, Japonii oraz Indii.
Ważne słowa Brzezińskiego dotyczą Rosji: "Zaangażowanie Rosji leży w interesie Stanów Zjednoczonych i państw europejskich ze względu na ogólniejsze zamierzenia strategiczne, a także z powodu bardziej lokalnych, europejskich problemów geopolitycznych". Brzeziński krytykuje nierozliczenie się Rosjan z komunizmem, ale wyraża jednocześnie nadzieję, że ostatnie trudne rosyjskie doświadczenia gospodarcze mogą ten kraj wiele nauczyć.
Jeśli weźmiemy pod uwagę słowa Zbigniewa Brzezińskiego jako reprezentatywne dla środowiska otaczającego Baracka Obamę, to śmiało można potwierdzić, że szykuje nam się rzeczywisty powrót USA do polityki czasów Billa Clintona. W polityce tej w Eurazji naczelną rolę odgrywała Unia Europejska, a w Unii Niemcy. Polska wpisana była w kontekst polityki niemieckiej, którą Brzeziński w "Wielkiej szachownicy" określił mianem nowego projektu budowy Mitteleuropy. Stosunek amerykańskiego politologa do Rosji potwierdza moje niedawne analizy dotyczące perspektywy strategicznego porozumienia Waszyngtonu z Moskwą. Napięcia, jakie się pojawiły w ostatnim czasie (m.in. wojna w Gruzji), miałyby zostać usunięte, szczególnie w sytuacji, gdy Rosja odczuła dziś mocną zależność od gospodarki globalnej (kryzys finansowy), sterowanej w dużej mierze z Wall Street. Rosja jest potrzebna Stanom Zjednoczonym do bilansowania siły Chin oraz Iranu, tak więc ostatnie zmagania amerykańsko-rosyjskie można by raczej nazwać mianem określania granic wpływów, a nie strategicznego konfliktu dwóch mocarstw. W tej sytuacji polskie marzenia o wyrwaniu z rąk rosyjskich kolejnych państw posowieckich (Ukraina, Białoruś, Gruzja itp.) przy wykorzystaniu poparcia USA mogą się okazać wielką mrzonką. Opieranie zaś polskiej polityki zagranicznej na mrzonkach jest nie tylko stratą cennego czasu, lecz nieroztropnością narażającą nas na kolejne niepotrzebne konflikty w sytuacji, gdy trzeba się samemu wzmacniać gospodarczo i politycznie, i to w sposób przyspieszony. Tymczasem nie chodzi tylko o pozytywny dziś stosunek USA do układu Paryż - Berlin - Moskwa, co na podstawie powyższych konstatacji można uznać za rzecz bardzo prawdopodobną, lecz o amerykańską wizję miejsca środkowej Europy w Unii Europejskiej. Wizyta Baracka Obamy w Berlinie w trakcie prezydenckiej kampanii i pominięcie Warszawy powinny nam wiele mówić. Brak wsparcia amerykańskiego dla ratowania wypłukiwanej suwerenności Europy Środkowej może być w zmaganiach wewnątrzunijnych rozstrzygający. Polityka polska powinna więc bardzo szybko szukać wewnątrzeuropejskich koalicji, dzięki którym można by przetrwać okres dekoniunktury w stosunkach międzynarodowych. Możemy wszak mieć w niedługim czasie do czynienia ze znaczącym obniżeniem pozycji Polski w Europie i świecie. Zatem obrona suwerenności powinna przede wszystkim dotyczyć traktatu lizbońskiego i jego politycznych skutków. Prezydencja czeska, przy bardzo rozsądnej postawie Vaclawa Klausa, jest pewną szansą na zbliżenie się Polski do południowego sąsiada i nakreślenie strategii wspólnych działań defensywnych. Powtórzę to jeszcze raz: w tej chwili jest nam o wiele bardziej potrzebna solidarność środkowoeuropejska wewnątrz Unii niż z krajami posowieckimi. Ze względu na nasze współczesne (!) geopolityczne położenie między Bugiem a Odrą i Nysą Łużycką większe wyzwania (czytaj: uzależnienia) czekają nas z kierunku brukselskiego niż z kierunku wschodniego. Nie zapominajmy, że jesteśmy dziś członkiem Unii Europejskiej, a nie Wspólnoty Niepodległych Państw.
Oczywiście można zbagatelizować słowa Zbigniewa Brzezińskiego. Można uznać, że jego wpływ na amerykańską politykę jest żaden. Oby się jednak w niedługim czasie nie okazało, iż przeżywać będziemy potężne rozczarowanie, wciąż zapatrzeni we wschodnie projekty i coraz bardziej przerażeni naszą marginalizacją w Unii Europejskiej.

Saturday, January 17, 2009

Gaza is the Warsaw Ghetto - George Galloway - 2 Jan 09

Gaza is the Warsaw Ghetto - George Galloway - 2 Jan 09

http://www.youtube.com/watch?v=DrK90LvqbRk



The West has DOUBLE STANDARDS when it comes to Israel. George Galloway

Sunday, November 9, 2008

Corrupt Federal Reserve - Robbing Americans Since 1913

Corrupt Federal Reserve - Robbing Americans Since 1913


CFR - The Secret Government [2/3]



The CFR Controlled Media Cabal [3/3]

Sunday, November 2, 2008

Ex- CIA Polish Spy for USA ( not for money just to help US ) Boris Korczak on World Events Must see Video

Ex- CIA Polish Spy for USA ( not for money just to help US ) Boris Korczak on World Events Must see Video
Poland help so much to US and why we are exluded from the Visa vaiver program.
US aid to Poland is about 39 millions US Dollars per year and we give billions to Israel, Pakistan, Egypt. Turkey, Georgia, Iraq
Must see the vodeo below
Ex- CIA Polish Spy for USA ( not for money just to help US ) Boris Korczak on World Events Must see Video P 1


Ex- CIA Polish Spy for USA ( not for money just to help US ) Boris Korczak on World Events Must see Video P 2

Sunday, October 26, 2008

Polish Taxi driver beaten by 3 Americans Navy Servicemen from USS "Hewes" in Gdynia-Gdansk Poland last Night.

Polish Taxi driver beaten by 3 Americans Navy Servicemen from USS "Hewes" in Gdynia-Gdansk Poland last Night.

We have to ask US Department od State, Department of Navy for a deep apology and compensation to the hard working and polite Polish Taxi Driver beaten by American Navy Servicemens-hooligans and of the official military duty.

This will put the bad light on the law that govern American Navy and Army stations in Poland and Europe as a whole.

Poland is not another third world country when US and Blackwater can do what ever they want! We are country of law and order.

US Navy Serviceman for act of hooliganism shall be prosecuted and arested the same night. The same way as any polish citizens.

Amerykańscy żołnierze pobili w Sopocie taksówkarza. Mężczyzna trafił do szpitala, żołnierze wrócili na okręt. To, czy uda się ich przesłuchać, praktycznie zależy od dobrej woli ich i ich przełożonych.
Żołnierze z USA pobili polskiego taksówkarza

Żołnierze z USA zbili polskiego taksówkarza fot. AP / Wilfredo Lee
10 amerykańskich żołnierzy zaatakowało taksówkarza w Sopocie. Mężczyzna jest w szpitalu. Napastników zatrzymała policja, ale już ich zwolniono, bo są wojskowymi z USA.

10 amerykańskich żołnierzy wyszło z jednej z sopockich dyskotek. Zachowywali się głośno i agresywnie. W okolicach Grand Hotelu chcieli zamówić taksówkę. Żaden z kierowców nie kwapił się jednak, żeby ich zabrać. Taksówkarze już nie raz mieli problemy z amerykańskimi marynarzami - piją, krzyczą, trzeba się z nimi kłócić o zapłatę za kurs.

"Amerykanie podeszli do jednego z kierowców. Na początku doszło do słownych utarczek. Potem jeden z nich miał uderzyć Polaka" - mówi dziennikowi.pl Barbara Kuczyńska z zespołu prasowego policji w Sopocie.

Taksówkarz upadł na ziemię i uderzy głową o chodnik. Nie podniósł się już. Żołnierze odeszli. Koledzy taksówkarza wezwali pogotowie i policję.

"Zaraz po zatrzymaniu musieliśmy przekazać żołnierzy żandarmerii wojskowej" - dodaje Barbara Kuczyńska. "Kierowca złożył właśnie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale żołnierze są już na swoim statku. Nie możemy ich tak po prostu przesłuchać. Musimy wystąpić o zgodę na ich przesłuchanie w charakterze świadków. To oczywiście utrudnia nam postępowanie, ale takie są procedury."

Taksówkarz trafił do szpitala. Według informacji podanych przez TVN24, ma wstrząśnienie mózgu. Przeciwnicy budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce wiele razy powtarzali, że obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce będzie wiązała się z podobnymi incydentami. Teraz , od tego jak zostanie rozwiązana sprawa pobicia w Sopocie, zależeć może stosunek Polaków do amerykańskich baz.

Do incydentu doszło w pobliżu Grand Hotelu w Sopocie w piątek około 23.30. Do jednej z taksówek stojącej na postoju podeszło dwóch mężczyzn. Policja twierdzi, że byli ubrani po cywilnemu. Wsiedli do jednej z taksówek, potem do następnej, w końcu do trzeciej. Próbowali ustalić cenę za przejazd do Gdyni.

Mówili po angielsku, a kierowca znał tylko włoski. Nie zgodził się na kurs za kwotę zaproponowaną przez mężczyzn. Doszło do kłótni i przepychanek. Po chwili do pierwszej dwójki podeszła kolejna grupka mężczyzn. Jeden z nich uderzył taksówkarza w twarz.

- Piotr przewrócił i stracił na chwilę przytomność - opowiada "Gazecie" Paweł, kolega taksówkarza. - Podbiegli koledzy i powstrzymali dalszą agresję.

Koledzy taksówkarza wezwali policję. Policjanci wylegitymowali napastników. Okazało się, że to marynarze z USS "Hewes", amerykańskiej fregaty stojącej w gdyńskim porcie.

Tu jasność, co do tego, co było dalej się kończy.

- Policjanci wezwali żandarmerie wojskową, która przejęła marynarzy i przewiozła na okręt do Gdyni - informuje Kościuk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Następnego dnia okazało się, że obecność Żandarmerii Wojskowej była zbędna.

- W sobotę około godziny 14. sprawę przekazano policji z Sopotu - mówi Kościuk.

Żandarmeria Wojskowa: To sprawa dla policji

Rzecznik Żandarmerii Wojskowej, mjr Marcin Wiącek, przedstawia odmienną wersję wydarzeń.

- My nie prowadziliśmy żadnych czynności w tej sprawie. Nie rozumiem, dlaczego policja chciała to zrzucić na nas. Prawo mówi jasno, że żołnierzy zagranicznych, którzy nie popełnili przestępstwa związanego z ich działalnością wojskową muszą ścigać służby cywilne. Po żołnierzy przyjechali ich przełożeni i zabrali na okręt - mówi rzecznik ŻW.

Z naszych informacji wynika, że amerykańskich marynarzy odwiozła na okręt polska żandarmeria.

Taksówkarz jeszcze w nocy z piątku na sobotę trafił do szpitala: - Ma wstrząśnienie mózgu, dostał kroplówkę.

Czy marynarze zgłoszą się na przesłuchanie?

Tomas Williamson, attache morski przy ambasadzie amerykańskiej w Polsce, zapewniał rano, że strona amerykańska zamierza współpracować w tej sprawie z polskimi władzami.

- Z tego, co wiem dwaj marynarze mieli się zgłosić do sopockiej policji na przesłuchanie jeszcze w niedzielę po południu - mówił Williamson.

- Tak, te czynności zostaną wykonane - mówił nam po południu podinsp. Mariusz Putno, szef sekcji dochodzeniowo śledczej w KMP Sopot.
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji (KMP) w Sopocie wyjaśniają okoliczności pobicia taksówkarza przez grupę amerykańskich żołnierzy. Taksówkarz przebywa w szpitalu miejskim w Gdyni.
Jak powiedziała Barbara Kuczyńska z KMP, zawiadomienie o zdarzeniu sopocka policja otrzymała w nocy z piątku na sobotę.

"Powiadomiono nas, że w okolicy Grand Hotelu grupa mężczyzn zachowuje się agresywnie wobec taksówkarza jednej z trójmiejskich korporacji. Na miejscu po wylegitymowaniu okazało się, że agresywnie zachowującymi się są amerykańscy żołnierze". "Powiadomiliśmy Żandarmerię Wojskową, która wraz z opiekunem Amerykanów zabrała ich na okręt" - wyjaśniła Kuczyńska.

Świadkiem zdarzenia był Paweł Wilkicki, mieszkaniec Sopotu i jednocześnie znajomy poszkodowanego. Powiedział, że taksówkarz leży w szpitalu, ma go opuścić w poniedziałek.

Relacjonując zdarzenie Walkicki podkreślił, że "to nie było brutalne pobicie, ale przepychanka między grupą mężczyzn a taksówkarzem; w pewnym momencie jeden z agresorów przewrócił taksówkarza, który upadł na beton i na chwilę stracił przytomność".

Zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Sopocie, mł. insp. Krystyna Stępniewska potwierdziła, że w sobotę zostali przesłuchani świadkowie zdarzenia i poszkodowany taksówkarz.

Prowadzący sprawę, Naczelnik Wydziału Dochodzeniowego sopockiej KMP, podinspektor Mariusz Putno powiedział, że policja zwróciła się do dowódcy amerykańskiego okrętu o wyrażenie zgody na przesłuchanie sprawców zdarzenia. "Teraz czekamy na odpowiedź" - dodał.

Putno poinformował, że u poszkodowanego taksówkarza "obrażenia spowodowały naruszenie czynności narządów ciała na czas nie przekraczający 7 dni". Oznacza to, że czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat dwóch.


Alex Lech Bajan
Polish American

RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
sms: 703-485-6619
EMAIL: Polonia@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com

Friday, August 15, 2008

Radio Maryja with community for over 5 million people in Poland and all over the world.

Radio Maryja with community for over 5 million people in Poland and all over the world.


Nasz Dziennik, 2007-09-16

A few questions politically incorrect...

1. Those who listen to Radio Maryja know that the radio station does not identify with any political party. People from various backgrounds, circles speak on the air, even those who belong to various political societies. Of course you will hear words of critique on the air; their target is not any particular political party and its structures but the morale of specific persons irrespective of their political attachments. This critique is delivered in the spirit of Gospel, that is not just a "sweet story about Jesus", who pats everyone on the head and agrees with everyone, but as an evaluation of human attitudes that Jesus himself conducted, very often very harshly, e.g. when he called King Herod "a fox", and the Pharisees - "grobami pobielanymi". Additionally, it's not Radio Maryja that identifies with a specific political party but it's the liberal media that tries to identify Radio Maryja with some political groups! It is worth noting that various media identified Radio Maryja with different political parties at different times, always simply to discredit the radio station by attaching its name to a chosen political party. This is why mass media attempts to convince the public of the Catholic station's supposed political outlook.

2. The "criticism" of Radio Maryja in the media usually comes down to labeling it as "xenophobic radio" or "voice of hatred". The truth is that the radio station sometimes airs harsh criticism of actions of some groups operating in Poland and outside; the Torun based station never calls for any hatred towards anybody, especially any nations! Additionally, those that speak or are quoted on the air are people from different countries, speaking different languages, who love the truth and are its advocates in the name of true and pure brotherhood and cooperation between the nations. There was a time when a well-known actor publicly declared his surprise when he heard that Radio Maryja is spreading hatred towards other nations. He stated he never heard any such things at Radio Maryja. Nothing less, nothing more. This only leaves a question: when will someone finally present proof to support the allegation that Radio Maryja calls for hatred towards other nations? Or maybe someones will have to face the truth and apologize for distributing slander against the Torun-based radio station?

3. One of the most serious, and at the same time the strangest allegations against Radio Maryja is that it is breaking the unity of Church. Meanwhile Radio Maryja's contribution to uniting worshippers in Poland and around the world is extremely valuable. Unity of Church is not a static value but a reality requiring constant development. Gospel and the word of God, propagating healthy teachings of the Church, participation in sacristy, prayer, caring for the underprivileged, and finally declaration of Christianity that is given not only by clergy but also by laics, are meant to build that unity. Is there any other Polish or international media that spreads Gospel, the Pope's teachings, lectures and speeches of the bishops, katechezy given based on the Catholic Church Katechizm, commentaries and biblical meditation daily? How much more can you contribute to the strengthening of the unity of Church?

4. In all this current medial noise it is often difficult to see the fact that those media that often take great care to promote the unity of Church are those used to propagate atheism. They eagerly allow speaking the members of the clergy that, worried about the good of the worshippers, spread. These clergymen act with good intentions when they try to use any possible newspaper, magazine, radio or television station to propagate Catholicism, without paying any attention to the anti-religious profile of some of these media. It must be remembered that the means never justify the ends - the media as well! Those members of the clergy that appear in magazines, newspapers, radio and television stations that often spread anti-Christian texts cause the disturbances in the Church unity causing confusion amongst the believing mass media recipients. In this way they are authenticating those communicators that are fighting against the Church and the truth of the Gospel. Why is such little attention being paid to the dangers that result from the activities of antagonistic mass media, which misshape the image of the Church and try to divide the believers?

5. Radio Maryja is a public broadcaster; its operation is possible thanks to donations from the listeners that speak on the air. It is a stage that allows Catholics to partake in the evangelism, and with that - in unifying the Church. Thanks to the radio station they have a way to influence the public, political, cultural, and educational activities of Poles in Poland and around the world. Is there a better mean of public communication encouraging Catholics to - according to the teachings of the Church - take responsibility for the political and public life in the name of justice and Christian love?

6. To paraphrase a famous American preacher, Archbishop Fulton John Sheen we ca say that if you want to see what if holiest in the world take a look at what is most persecuted. Radio Maryja is persecuted not because someone spoke unfortunate words on the air, lied to the listeners, or disrespected someone (in laic mass media this is standard practice) but because it is through the radio station that the Gospel is spread around the world. If Radio Maryja and its founders were not a danger to the society of atheists that is trying by all means to make Poland and the world a society of atheists, we would not be persecuted. If the truths spoken on the air had no real value, were not real, good, truthful land faithful, they would not be attacked, falsified, and laughed at. If it wasn't for Radio Maryja, the Polish Church would be virtually helpless and silent, following the example of the traditionally strong Irish Church, whose "evangelical power" and the influence on the daily life are weakening because - as stated by one the lecturers at a seminary academy at Maynooth - they do not have access to media or laic capable of protecting the Church in public. Whose interests lie in weakening or even annihilating Radio Maryja?



Fr Prof. Dr. hab. Ryszard Hajduk CSsR

Tuesday, August 12, 2008

Polish Georgian Hungarian Brotherhood Poland Hungary frienship for ever

Polish Georgian Hungarian Brotherhood Poland Hungary frienship for ever
Poland Georgia Together Forever! Polish-Georgian Friendship

New Georgian Army Video Full Version


Piesn Heleny - Ogniem i Mieczem


Prezydent Izraela: Wykupujemy Polske, Manhattan, Wegry i Rumunie!

Rosja odrzuca gruziński pokój

Rosja odrzuca gruziński pokój
Nasz Dziennik, 2008-08-12
Pomimo ogłoszonego przez Gruzinów zawieszenia broni siły rosyjskie nie przerywają natarcia. - Zgodnie z informacjami naszych sił pokojowych w Osetii Południowej Gruzja nadal wykorzystuje oddziały wojskowe i z tego względu nie możemy rozważyć tego dokumentu - powiedział rzecznik Kremla. Ponad 50 rosyjskich samolotów bombardowało wczoraj przez kilka godzin strategiczne tereny Gruzji. Rosyjskie siły zbrojne weszły do miasta Gori w centralnej Gruzji, leżącego ok. 35 km od granicy z Osetią. Informację taką przekazał sekretarz gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Lomaja. Obecnie, jak podają korespondenci, miasto znajduje się pod kontrolą wojsk Kremla. Na szczęście Gori wcześniej zostało w dużym stopniu ewakuowane. W dramatycznym orędziu prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, apelując do społeczności międzynarodowej o natychmiastową pomoc, powiedział, że rosyjscy żołnierze zajęli już ponad połowę terytorium jego kraju. Moskwa zaprzecza tym doniesieniom. Władze gruzińskie obawiają się, że kolejnym celem ataków może stać się stolica, Tbilisi. Tymczasem szacunkowe dane mówią już o 2 tys. ofiar konfliktu. Zdaniem prezydenta Micheila Saakaszwiliego, 90 proc. ofiar konfliktu między Gruzją a Rosją to cywile. W wyniku walk rosyjskie siły zbrojne straciły 18 żołnierzy, w tym jednego oficera. Ranne zostały 52 osoby, a losy 14 kolejnych pozostają nieznane. Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili podpisał wczoraj sporządzony przez przedstawicieli UE dokument zatwierdzający rozejm w Osetii Południowej. Dokonał tego w obecności przybyłych do Gruzji ministrów spraw zagranicznych Francji i Finlandii, Bernarda Kouchnera i Alexandra Stubby. Jednakże strona rosyjska pozostaje nieubłagana. Moskwa odrzuciła gruzińską propozycję odnośnie do zawieszenia broni. Jako powód podała trwające nadal walki. Zapowiedziała także, że nie zamierza nawet brać pod uwagę dokumentu podpisanego przez prezydenta Saakaszwiliego w obecności ministrów spraw zagranicznych Francji i Finlandii. Dodatkowe siły wojskowe Rosji wyposażone w czołgi T-72 i T-62 oraz samobieżne wyrzutnie rakietowe "Uragan" dotarły wczoraj do Osetii Południowej. Także w Abchazji Rosja zwiększyła liczebność swoich wojsk do 9 tysięcy. W związku z tym prezydent Saakaszwili zwrócił się do krajów zachodnich o pomoc. - Obecny kryzys nie dotyczy już tylko Osetii Południowej, ale ocalenia Gruzji jako państwa - powiedział gruziński prezydent. Moskwa z kolei oświadczyła, że nie zamierza przekraczać granicy administracyjnej Osetii Południowej i że nie naruszy terytorium Gruzji. W niedzielę z prezydentem Gruzji spotkał się szef francuskiego MSZ Bernard Kouchner. Zdaniem szefa francuskiej dyplomacji, prezydent Saakaszwili "jest zdecydowany doprowadzić do pokojowego rozwiązania kryzysu", a Unia Europejska powinna stać się głównym mediatorem pomiędzy Gruzją a Rosją. Także prezydent RP Lech Kaczyński zgadza się z pozycją prezentowaną przez większość krajów zachodnich. Stwierdził, że należy z całą mocą zaangażować się w dyplomatyczne rozwiązanie tego konfliktu, lecz zaznaczył, iż aby było to możliwe, musi najpierw dojść do obustronnego wstrzymania ognia. Prezydent nie wykluczył, że wkrótce może udać się do Tbilisi, by osobiście uczestniczyć w mediacjach. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zorganizowało ewakuację obywateli naszego kraju z gruzińskiego terytorium. Wczoraj wróciło do Warszawy w trzech grupach około 200 Polaków. Wraz z nimi Gruzję opuszczali także obywatele tego kraju oraz innych państw Europy i Amerykanie. Sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer wyraził wczoraj swoje oburzenie w związku z nieczystą walką ze strony Rosji. Jego zdaniem, Rosja użyła w stosunku do Gruzji niewspółmiernych sił i naruszyła jej integralność terytorialną. Podobnego zdania jest brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband. Skrytykował on Rosję za działania zmierzające do rozszerzenia akcji zbrojnej poza Osetię Południową. W wydanym oświadczeniu wezwał rosyjskie władze do przyjęcia gruzińskiej oferty pokojowej. Tymczasem włoski szef MSZ Franco Frattini ostrzegł przed tworzeniem wśród państw UE "antyrosyjskiej koalicji". Zastrzegł jednakże, iż niepodważalna jest konieczność międzynarodowej dyskusji. Na skutek wybuchu konfliktu rosyjsko-gruzińskiego, w związku z obawą ograniczenia dostaw surowca, rosną ceny ropy naftowej. Cena za baryłkę tego surowca wzrosła wczoraj o 1,54 dolara i wynosi obecnie 116,74 USD. Gruzja odgrywa kluczową rolę w dostarczaniu ropy naftowej z Morza Kaspijskiego. Według rosyjskich komentatorów, Rosja, wyczuwając strach Zachodu, nie zamierza bezinteresownie oddać wojny. Wprowadzenie sankcji wobec Rosji jest ich zdaniem mało prawdopodobne, ponieważ oznaczałoby eskalację konfliktu, a taki scenariusz raczej nie jest potrzebny Zachodowi. Tymczasem rosyjski prezydent Dymitrij Miedwiediew oświadczył wczoraj, że stolica Osetii Południowej - Cchinwali, znajduje się pod kontrolą rosyjskich sił pokojowych. - Znaczna część operacji zmuszenia gruzińskich władz do ustanowienia pokoju w Osetii Południowej została zakończona. Cchinwali jest pod kontrolą wzmocnionego rosyjskiego kontyngentu - stwierdził. Rosja zażądała wczoraj rano od przebywających w Abchazji sił gruzińskich, by te oddały broń. Swoje ultimatum przekazała przez ręce wojskowych obserwatorów z ONZ. Gruzja na takie roszczenia odpowiedziała odmownie. Z kolei jak poinformował minister obrony Abchazji Mirab Kiszmaria, jej siły całkowicie zablokowały wojska gruzińskie w wąwozie Kodori. - Wszystkie drogi i ścieżki górskie, wszystkie szlaki komunikacyjne pozwalające wyjść z tego miejsca są zablokowane - powiedział Kiszmaria. Przywódcy krajów bałtyckich wykazali zdecydowaną postawę. W wydanej przez siebie deklaracji skrytykowali i potępili "rosyjską agresję na niepodległe państwo gruzińskie". Zagrozili także przerwaniem programu ułatwień wizowych dla obywateli rosyjskich. - Ponownie wzywamy stronę rosyjską do przerwania ataków i wyjścia naprzeciw wysiłkom mediacyjnym - powiedział niemiecki wiceminister ds. zagranicznych Gernot Erler. Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, uważa, że wybuch wojny w Gruzji w żadnym wypadku nie oznacza fiaska polskiej polityki. W jego opinii, potwierdza jedynie, że polska diagnoza sytuacyjna była trafna i że Rosja wykazuje tendencje, wobec których Europa nie może pozostawać bezbronna. - Teraz chciałbym się spodziewać jednoznacznej reakcji państw europejskich i Stanów Zjednoczonych na wydarzenia w Gruzji - stwierdził minister Kowal. Zwrócił przy tym uwagę na ogromną rolę konfliktów interesów, jednocześnie też zwrócił uwagę na pewną zdolność mobilizacji. - Prezydent i rząd polski wykonują w ostatnich dniach dużą pracę i moim zdaniem przynosi ona efekt na forum Unii Europejskiej i NATO - ocenił. - Wiele sobie obiecuję po kolejnych konsultacjach prezydenta Kaczyńskiego z partnerami w Europie. Staje się powoli oczywiste, że państwo, które jest gotowe bez przyczyny wysłać samoloty na swojego sąsiada i go zbombardować, nie spełnia kryteriów głównego partnera Unii - zauważył Kowal. Zaprzeczył przy tym, jakoby bojkot rosyjskich surowców energetycznych przyniósł jakiekolwiek wymierne efekty. - Gaz i ropa nie rozstrzygają historii świata. One i tak muszą być gdzieś sprzedawane, także to nie jest tak, że my jesteśmy uzależnieni od Rosji, a Rosja od nas. My potrzebujemy gazu i ropy i cała Europa będzie go nadal kupować, jednak zbliżenie polityczne w oczywisty sposób jest trudne, kiedy lecą bomby - skonstatował.
Marta Ziarnik
DO GÓRY

Zobacz również inne publikacje związane z tym tematem:
Artykuły:
Otwarta puszka Pandory - [2008-08-11]
Z punktu widzenia rosyjskich interesów... - [2008-08-11]
Niemieckie MSZ popiera Rosję - [2008-08-11]
Wypowiedzi polityków odnośnie do wojny rosyjsko-gruzińskiej - [2008-08-11]
Tej wojny Moskwa nie odpuści - [2008-08-11]
Gruzja może jedynie zyskać - [2008-08-09]
To może być krwawy i długotrwały konflikt - [2008-08-09]
Gruzja walczy o niepodległość, Rosja - o ropę - [2008-08-09]
Ropa cenniejsza niż pokój - [2008-08-08]
Audycje:
Sytuacja na Kaukazie - [2008-08-12]Andrzej Maciejewski, politolog z Instytutu Sobieskiego

Monday, August 11, 2008

Koflikt rosyjsko-gruziński prof. Józef Szaniawski

Koflikt rosyjsko-gruziński prof. Józef Szaniawski
prof. Józef Szaniawski (2008-08-08)
Aktualności dnia
słuchajzapiszAlex Lech BajanRAQport Inc.2004 North Monroe StreetArlington Virginia 22207Washington DC AreaUSATEL: 703-528-0114TEL2: 703-652-0993FAX: 703-940-8300sms: 703-485-6619EMAIL: sales@raqport.comWEB SITE: http://raqport.comReplacement for the SUN COBALT RAQ LINENew Centos BlueQuartz with GUIsupply and global tech support

Wypowiedzi polityków odnośnie do wojny rosyjsko-gruzińskiej

Wypowiedzi polityków odnośnie do wojny rosyjsko-gruzińskiej
Nasz Dziennik, 2008-08-11
Carl Bildt, minister spraw zagranicznych Szwecji: - Ofensywa rosyjska przeciwko Gruzji i w Gruzji jest agresją niezgodną z prawem międzynarodowym oraz podstawowymi zasadami bezpieczeństwa i współpracy w Europie. Pół wieku temu Hitler używał tej samej doktryny, by podkopać i zaatakować znaczące obszary Europy Środkowej. Ban Ki Mun, sekretarz generalny ONZ: - Jestem głęboko zaniepokojony narastającymi napięciami w regionie Abchazji, w tym bombardowaniami górnej części wąwozu Kodori. Witalij Czurkin, ambasador Rosji przy ONZ: - Konieczne jest, aby Gruzini przestali uciekać się do przemocy i wycofali się z Osetii Południowej. Wstrzymanie ognia nie jest rozwiązaniem, ta awantura się nie powiodła i jedyne rozstrzygnięcie to powrót do status quo ante. Rosja ze swojej strony nie wycofa swych sił. Karen Pierce, brytyjska ambasador przy ONZ: - Moskwa domagała się gwarancji, że siły gruzińskie zaprzestaną walk i wycofają się z regionu, lecz sama takich gwarancji dać nie chciała. Gruzini złożyli propozycję zawieszenia broni i to zastanawiające, że Rosjanie nie chcą na nią odpowiedzieć. James Jeffrey, zastępca doradcy Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego: - Eskalacja działań ze strony rosyjskiej może w dalszej perspektywie mieć zasadniczy wpływ na stosunki między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych Polski: - Unia Europejska jest gotowa do odegrania roli stabilizującej w tym regionie pod warunkiem, że aktorzy tego dramatu ostudzą emocje i odejdą od eskalacji konfliktu. Unia może być dobrym partnerem, bo jest wiarygodna wobec obu stron zaangażowanych w konflikt. Paweł Kowal, wiceminister spraw zagranicznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego: - Polska nie powinna zmieniać swojej polityki i na wszystkich forach międzynarodowych winna się upominać o poszanowanie integralności terytorialnej Gruzji. Nie czas dzielić włos na czworo, nie czas pytać, czy inaczej mogła wyglądać polityka gruzińska w ostatnich latach. Dzisiaj trzeba stanąć jednoznacznie po stronie tych, na których lecą bomby. Lech Kaczyński, prezydent RP: - W Gruzji potrzebne są nowe siły pokojowe. Rosjanie bombardują Gruzję, nie używając nawet żadnych zasłon - pod swoją własną flagą. Mamy do czynienia z naruszeniem integralności kraju europejskiego, a kto wie, czy nawet nie z próbą obalenia demokratycznie wybranych władz Gruzji - kraju, który sam zalicza się do europejskich, choć dziś nie jest ani w UE, ani w NATO. Działania sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Osetii Południowej są sprzeczne z prawem międzynarodowym i są aktem agresji. Angela Merkel, kanclerz Niemiec: - Rosyjskie naloty lotnicze na gruzińskie terytorium winny być natychmiast wstrzymane. Gernot Erler, wiceminister spraw zagranicznych Niemiec: - Gruzja pogwałciła prawo międzynarodowe, ponieważ postanowiła rozwiązać problem prorosyjskiej separatystycznej Osetii Południowej za pomocą wojska. Nie należy oceniać Rosji zbyt pochopnie i zbyt ostro. Eskalacja nastąpiła w wyniku obustronnych prowokacji. Od początku było jasne, że wtargnięcie wojsk gruzińskich na teren Osetii sprowokuje Rosję do działania.
MBZAlex Lech BajanRAQport Inc.2004 North Monroe StreetArlington Virginia 22207Washington DC AreaUSATEL: 703-528-0114TEL2: 703-652-0993FAX: 703-940-8300sms: 703-485-6619EMAIL: sales@raqport.comWEB SITE: http://raqport.comReplacement for the SUN COBALT RAQ LINENew Centos BlueQuartz with GUIsupply and global tech support

Sunday, August 10, 2008

Gruzja przestrogą dla Polaków w sprawie "Tarczy"

Gruzja przestrogą dla Polaków w sprawie "Tarczy"


Według raportu BBC z 9go sierpnia, 2008, delegaci USA i UE pojechali do Gruzji, podczas gdy konflikt w Południowej Ossetji pogłębia się. Delegaci ci mają nadzieję przyczynić się do zakończenia krwi rozlewu. Jak dotąd są zostało zabitych około 1,400 ludzi, głównie cywilów. Są setki rannych oraz tysiące uciekinierów.

Rosyjskie odrzutowce zbombardowały szereg miast, włącznie z Gori w centralnej Gruzji, gdzie zginęło 60 osób, wielu cywilów jest wśród zabitych. Według raportu ONZ, około dwa i pół tysiąca uciekinierów zbiegło do Gruzji i blisko 5000 przekroczyło granicę Rosji. W przełęczy Kodowi wojska gruzińskie są atakowane przez separatystów. Walki w Gruzji trwają od trzech dni.

Prezydent Rosji Dymitry Medwiediew ogłosił, że siły rosyjskie zaprowadzą spokój w Gruzji. Tymczasem w Pekinie prezydent Bush serdecznie uściskał swego „osobistego przyjaciela” premiera Wladimira Putina i tym samym daje znać Gruzinom, że żadne dramatyczne posunięcia USA, pod adresem Moskwy, nie wchodzą w rachubę. Podstawowa rzeczywistość daje o sobie znać. Gruzja jest pionkiem w grze Waszyngton-Moskwa - grze określonej faktycznym stanem arsenałów nuklearnych na świecie.

Gruzini, podobnie jak kiedyś Węgrzy, mogą mieć nadzieje, że bojowe wypowiedzi polityków w USA, dają im poważne gwarancje. Trudno im zrozumieć fakt, że ani Waszyngton ani Moskwa, nie będą się narażać na wymianę ataków nuklearnych między Stanami Zjednoczonymi i Rosją, z powodu szkód ponoszonych przez takich sympatyków USA, jak Gruzini, Węgrzy lub Polacy.

Podstawowym faktem jest, że Rosja może zniszczyć USA w pół godziny, za cenę zniszczenia Rosji przez siły USA w tym samym czasie. Natomiast sprawa poważnych strat ponoszonych przez słabeuszy, którym wydaje się, że są partnerami wielkich potęg, nie przejmuje graczy w Waszyngtonie i w Moskwie, oraz w sprzymierzonym z Moskwą Pekinie.

Wszyscy delegaci pokojowi przedstawiają państwa należące do NATO i nie są uważani przez Moskwę za bezstronnych rozjemców, ponieważ USA chce wprowadzić Gruzję do NATO. Po przyjacielskiej rozmowie z Bush’em w Pekinie, premier Putin przybył do Północnej Ossetii i oskarżył rząd Gruzji o „ludobójstwo,” oraz stwierdził, że zjednoczenie Południowej Osetii z Gruzją jest obecnie „zupełnie nieprawdopodobne.”

W ten sposób, wobec pogrążenia Gruzji w zbrojny konflikt z Moskwą, jest rzeczą bardzo nieprawdopodobną, żeby wszyscy członkowie NATO chcieli szybko wprowadzić Gruzję do swojej organizacji. Jest do dokładnie taki stan rzeczy, jakiego Gruzja najwyraźniej nie spodziewała się, dokonując ataku na południową Ossettię.

Rosyjski ambasador przy NATO, Dymitry Rogozin stwierdził, że nie może być żadnych pertraktacji z Gruzinami, dopóki ich wojska nie wyjdą z Południowej Ossettii, którą obecnie „oswabadzają” wojska rosyjskie. Południowa Ossettia była niezależna od Gruzji od 1992 roku i jest zbrojona przez Rosję.

Obecnie pancerne jednostki i artyleria rosyjska walczą przeciwko interwencji sił Gruzji, uzbrojonych przez USA. Parlament Gruzji zatwierdził dekret prezydenta Saakaszwili’ego o stanie wojennym na 15 dni, mimo kolosalnej dysproporcji sił między Gruzją i Rosją. Gruzini mają nadzieję na pomoc USA.

Pierwszym żądaniem Gruzji jest powrót 2000 Gruzinów, walczących pod rozkazami Amerykanów w Iraku. Jak dotąd, prezydent Bush, przyglądający się olimpiadzie w Pekinie, powiedział, że ataki rosyjskie na terenach, zewnątrz Południowej Ossettii, stanowią niebezpieczną eskalację kryzysu i nie respektują całości terytorium „suwerennej” Gruzji, oraz zagrażają pokojowi całego regionu (bogatego w ropę naftową i gaz ziemny).

Natomiast generał Wladimir Boldyjew, dowódca interweniujących wojsk rosyjskich, ogłosił, że wojska jego„uwolniły” miasto Czynwali i odepchnęły wojska gruzińskie. Gruzini temu zaprzeczają, oraz twierdzą, że zestrzelili dwa rosyjskie odrzutowce. Natomiast ambasador rosyjski w Gruzji, Wjaczesław Kowalenko, zakomunikował 9go sierpnia, 2008, że miasto Czynwali zastało zniszczone całkowicie przez wojska Gruzji.

Od wojny domowej w 1990tych latach, Rosja okupuje prowincje Gruzji, Abchazję i Południową Ossettię, które ogłosiły niepodległość od Gruzji i nawiązały bliskie stosunki z Moskwą. Dzięki pomocy wojskowej i finansowej USA, Gruzja ubiega się o członkostwo w NATO. Sprawa ta jest obecnie pod poważnym znakiem zapytania, z powodu działań wojennych i strachu państw Europy zachodniej przed rosyjskim arsenałem nuklearnym.

Naturalnie sprawa Gruzji jest dla Rosji bez porównania mniej ważną, niż byłyby amerykańskie wyrzutnie pocisków nuklearnych na terenie Polski, odległe od Moskwy tylko o cztery minuty lotu pocisku. Reakcja Rosji na tego rodzaju zagrożenie rosyjskich ośrodków kontroli i dowodzenia prawdopodobnie spowodowałoby sytuację bez porównania groźniejszą dla Polski, niż jest obecna sytuacja wynikająca z akcji rosyjskich sił zbrojnych przeciwko Gruzji.

Prof. Iwo Cyprian Pogonowski

Poland Georgia Together Forever! Polish-Georgian Friendship

Poland Georgia Together Forever! Polish-Georgian Friendship

Tribute to Georgians in Polish Service


Katarzyna Pakosinska (tańczy gruziński taniec

Poland and Georgia fight for freedomGeorgian Officers Fighting for Polandby Gia Kandashvili
Seehttp://www.tvpolonia.com/player/index.php?path=58&mov=87367586.wmv&play=1W rogatywce i tygrysiej skórze - film dokumentalny - TV Polonia ...Losy gruzińskich oficerów, którzy w czasie II wojny światowej znaleźli się w AK. W Muzeum Powstania Warszawskiego ma powstać ich pomnik.Originally Published in Georgia Today NewspaperLast week, Georgia Today learned about a unique work that Jerzy Lubach, a renowned Polish documentary director, friend of Georgia and expert of the Caucasus had taken over. This is a documentary about Georgian officers who fought in the Polish army against the fascist and communist invaders. In the interview, Lubach disclosed a touching story of a Georgian noble diaspora having left a glorious trace in Polish history. Jerzy Lubach, along with his Georgian colleagues, discovered many interesting facts in the recently opened archives of Poland, Georgia and Russia. Since it sounds so interesting, we decided to narrate a bit about the basic story that laid the ground to the idea for the film. First of all, how did Georgian officers find themselves in Poland? Jerzy Lubach willingly answered this and other questions.Jerzy LubachWhen Georgia gained independence from the Russian Empire, Georgia and Poland launched extensive diplomatic, political and military exchanges। The Polish state envoy, Waclaw Ostrowski, was dispatched to Georgia to set up a Polish diplomatic mission in the fledgling democratic republic. Poland firmly adhered to the policy of establishing close diplomatic relations with the states of the South Caucasus, which had escaped the shadow of Russian rule. Marshal and leader of Poland, Jozef Pilsudski, attached great importance to that strategy. Soon Georgia became a pivotal state as the way to Azerbaijan was cut off because of Bolshevic upheaval there. However, all the plans of fast development of Polish-Georgian relations collapsed with intrusion of the Soviet Red Army in independent Georgia on February 1921. After two weeks of merciless fighting, the tiny Georgian corps was crushed and the Soviet flag was raised in Tbilisi. The state was annexed, and the remainder of the leading Georgian military personnel as well as the temporary government fled to Europe via Batumi and Constantinople. Poland did not recognize the annexation of Georgia and kept close relations with the Georgian political and military authorities in exile. Moreover, in autumn 1921 Marshal Pilsudski’s military attaché in Constantinople, Colonel Babicki, addressed an offer to the chief of the Georgian military headquarters, General Alexander Zakariadze, that Poland was willing to accept Georgian officers in the Polish army. Georgian officers – six generals among them – came to Poland and it was to become their second motherland. According to historical data, they quickly grasped the specifics of the Polish military, perfected their Polish and established close relations with their Polish colleagues. “Although Germany announced free passage from Poland for any foreigners, none of the Georgian officer left the country in September 1939, when the fascist army invaded Polish lands. They heroically battled against the fascist occupants as well as Stalin’s Soviet army,” stressed Jerzy Lubach. Some Georgian officers held high military positions in the Polish army. Colonel Valerian Tevzadze led the northern defense of Warsaw. He later was awarded with the Silver Cross for Military Valor. After the Red Army took over Poland, Valerian Tevzadze joined the Polish underground against the communists until his death 1987. “Many Poles knew about Tevzadze who was just a ‘tidbit’ for both Soviet and Polish KGB, but no one gave him in,” underlined the film director in his talk with Georgia Today. As we learned, the current defense minister of Georgia, David Tevzadze, is a close descendent of Valerian Tevzadze. The minister pledged support to the film crew. “There are many other figures from the ranks of Georgian officers who gained fame in the battle for Poland,” Jerzy Lubach narrated. Major Artemi Aronishidze led the 360th infantry battalion in the defense of Warsaw. “He did not retreat until the surrender of the capital to the fascists.” Aronishidze was soon captured by the Germans, and later handed over to the Soviet KGB. Overall amnesty saved him from capital punishment. The major, who was also awarded the Silver Cross, died at 58, in 1950. Giorgi Tumanishvili was born in Poland, to a family of a Georgian officer in exile. In his youth he joined the Polish army in 1939 and had time for taking part in a number of Polish military campaigns against the fascists. Having gained the rank of captain, he was twice awarded with the Silver Cross for Military Valor. Dimitri Shalikashvili gained the rank of major in Poland. After the fall of Warsaw he escaped to America where his sons managed to reach the highest military positions. John Malkhaz Shalikashvili, the eldest son, was the chief of the united military headquarters of the U.S. for years in the early 90s. The younger brother is now taking active part in the Train and Equip Program conducted by the U.S. government in Georgia. “But, such success stories are very rare. A number of Georgian officers fighting in the Polish army died in Gestapo dungeons or Soviet camps,” the film director sighed. Thus, it is obvious that Jerzy Lubach has got a lot to say about the history of the military fraternity between the two nations. Tamara Dularidze, a lecturer at a Moscow cinematography institute and friend of the Polish director is working along with him. Dularidze and Lubach have a good experience in working together on Georgian-Polish history. The film “Seeking the White Angel”, about Grigol Peradze, a Georgian priest and scientist working in Poland, having been killed by the fascists for treating Polish Jews, deserved a high honor. The documentary about Georgian officers in Poland is to be shot in Georgia, Poland, Great Britain and Russia. The Georgian film studio Grifon Film Productions, under Irakli Metreveli, expressed its willingness to work in partnership with Jerzy Lubach on the film. “I hope to invite John Malkhaz Shalikashvili to work in Warsaw as well,” Jerzy Lubach told Georgia Today. The director is going to re-scrutinize the archive of the first Georgian republic of 1918-1921, which should provide a great deal of material for the film.Georgian emigration in PolandFrom Wikipedia, the free encyclopediaJump to: navigation, searchThe documented ties between Georgia and Poland reach back to the XV century, when the Georgian (Kartlian) King Konstantin sent a diplomatic mission to the Polish King Alexander Jagellon. Later, Polish King Jan III Sobiesky tried to establish contacts with Georgia. Many Georgians participated in military campaigns led by Poland in XVII century. Bohdan Grudziecki, a Georgian, was the greatest authority on all things Persian working in the Polish king's diplomatic service, made frequent diplomatic trips to Persia, on which he obtained, among other things, guarantees upholding earlier privileges for missionaries. Already during the rule of King Jan Kazimierz was he sent on missions to Isfahan, and King Jan III Sobieski availed himself of Gurdziecki's talents in like manner (in 1668, 1671, 1676-1678, in 1682-1684, and in 1687). Gurdziecki remained at the court of the shah for several years in the capacity of special resident and representative of the Polish king; it was him who delivered to the shah Suleiman news about the victory of the Christian forces at Vienna (1683).Several Georgian politicians, intellectuals and military officers left Georgia for Poland after the Soviet armies invaded the Democratic Republic of Georgia (DRG) in February 1921, taking over the government and establishing the Georgian Soviet Socialist Republic in the same March. Although not very numerous and consisting of a few hundred members, the Georgian community of Poland was very active politically and culturally. The best remembered are, however, the Georgian military personnel who served in the Polish ranks from the early 1920s until the end of the World War II.[edit] Georgian PrometheismActive diplomatic contacts developed between the short-lived DRG and Poland was part of Józef Piłsudski’s well-known political concept known as Prometheism. Its aim was to greatly reduce the power of Tsarist Russia and subsequently, the Soviet Union, by supporting nationalist independence movements of the major non-Russian peoples that lived within the borders of Russia or the Soviet Union.Polish and Georgian officers serving in the Polish Army, 1925The Georgian Promethean groups were one of the most active within the movement. This was not overlooked by the Bolsheviks, who in 1930 organized the assassination of Noe Ramishvili, a prominent Georgian political leader and a major promoter of Prometheism.The 1932 Polish-Soviet mutual nonaggression pact precipitated the downfall of the Promethean movement though the Georgians continued their activities in various cultural and social organizations. The most important was the Committee of Georgia founded as early as 1921 by several Georgian intellectuals led by Sergo Qurulashvili. They had close contacts with the centers of Georgian political emigration across Europe, primarily in Paris. The Committee organized various meetings and social activities and provided material support for the Georgian émigrés. It also published its own publications, ProGeorgia (1922), and Propartia (1923). From 1923 to 1924, Qurulashvili also directed the journal Schlos Wschodu pertaining to the Georgian problems. The Georgians organized also the Union of Georgian Students and the Polish-Georgian Society led by Prince Pavle Tumanishvili. The activities of these organizations were limited, however, due to financial difficulties.[edit] Georgians in the Polish military serviceMajor Giorgi Mamaladze, later murdered in the 1940 Katyn massacreImmediately after the fall of the DRG, Noe Zhordania, the head of the Georgian government-in-exile, addressed the friendly nations, particularly France, Greece and Poland, to help in maintaining the professional military cadres. The government of Poland promptly responded, and from 1922 to 1924, hundreds of Georgian Junkers and officers, recommended by Zhordania’s government, were accepted in the Polish military schools. Several professional officers of the former DRG attended military training courses at the Polish army centers. Although not obligated to do so, virtually all of them were subsequently enrolled in the Polish army as contract officers. In the subsequent decade, the total number of Georgian military servicemen reached 1,000.At the outbreak of the World War II, most of the Georgian officers took part in the 1939 Defensive War, and several of them commanded their own regiments composed of Polish soldiers. The most notable officers were:Zakaria Bakradze, generał dywizji, deputy commander of Polish 15th Infantry Division.Aleksandre Chkheidze, generał brygady, deputy commander of Polish 16th Infantry Division.Ivane Kazbegi, generał brygady.Aleksandre Koniashvili, generał brygady.Kirile Kutateladze, generał brygady.Aleksandre Zakariadze, generał brygady.Viktor Lomidze, the commander of ORP Gryf.Giorgi Tumanishvili, captain of the navy, who was awarded Virtuti Militari.Valerian Tevzadze, podpułkownik, the commander of the northern sector of the Polish defences during the siege of Warsaw.Mikheil Kvaliashvili, major, the commander of a cavalry battalion within the 15th Uhlans Regiment.Several Georgian officers were captured by the Soviet forces during the 1939 campaign. General Chkheidze, Major Mamaladze, Captain Skhirtladze and Captain Rusiashvili were killed during the infamous Katyn Massacre, from 1940 to 1941. Many others spent several years in the gulag camps.St. Grigol PeradzeDuring the occupation of Poland, the Germans reorganized the Warsaw-based Committee of Georgia and placed it under their tight control. The occupation administration encouraged the Georgian soldiers in the Polish service to join the Georgian Legion of the Wehrmacht. Some of them responded to the Nazi request, but subsequently joined the Polish resistance movement. The notable Georgian Orthodox priest and Professor Grigol Peradze of Warsaw University ended his life in the Auschwitz concentration camp (1942), when he deliberately entered a gas-chamber instead of a Jewish prisoner who had a large family.John Malchase David Shalikashvili, general of the United States Army who served as Chairman of the Joint Chiefs of Staff from 1993 to 1997, was born in Warsaw, Poland where his father also served in the army.After the war, most Georgians either left for Western Europe or were deported to the Soviet camps though some of them (e.g., General V. Tevzadze) remained in the Polish anti-Communist underground for several decades.